„Tutaj, na ulicy, zwrócony w stronę Ostrej Bramy, modli się przechodzień, wędrowiec, pielgrzym, obcy turysta, gromada, lud i cała Polska chrześcijańska. Takim to kościołem jest Ostrobramska ulica”. Jerzy Remer, Wilno

Na początku była… brama

Dzisiejsza Ostra Brama w Wilnie powstała na początku XVI wieku jako jedna z bram w murach obronnych miasta, wznoszonych około 1503–1522 roku. Cały system obronny otaczający Stare Miasto już dawno nie istnieje – zachowały się jedynie fragmenty. Jednym z najlepiej zachowanych jest właśnie Ostra Brama oraz fragment muru przy klasztorze karmelitów bosych.

Prowadziła w kierunku Miednik, dlatego pierwotnie nazywano ją Miednicką. Obecna nazwa – Ostra Brama – wiąże się z położeniem geograficznym: brama zamykała dawne południowe przedmieście, tworzące jakby „ostry klin”, niegdyś zwany Ostrym Końcem.

W XVI-wiecznych miastach w bramach często umieszczano wizerunki świętych, aby „strzegły” miasta i błogosławiły podróżnym. Tak było i tutaj. Obraz Matki Bożej zawisł nad przejazdem, a w XVII wieku zastąpił go nowy wizerunek – ten, który czczony jest do dziś jako Matka Boża Miłosierdzia, Matka Boża Ostrobramska.

W 1626 roku obok bramy osiedlili się karmelici bosi, którzy zaczęli szerzyć nabożeństwo do Maryi z Ostrej Bramy. W 1672 roku wzniesiono pierwszą drewnianą kaplicę. Spłonęła ona w pożarze, ale obraz cudownie ocalał.

Nową, murowaną kaplicę zbudowano na początku XVIII wieku. Obecny ołtarz i dekoracja kaplicy pochodzą z końca XVIII stulecia – zostały wykonane około 1785­-1787 roku. Ołtarz zdobią pozłacane figury św. Anny i św. Joachima, rodziców Najświętszej Maryi Panny.

Jak podkreśla historyk Rolandas Gustaitis, choć na temat pochodzenia obrazu wypowiadano wiele opinii, najnowsze badania wykazały, że powstał on w latach 1620–1630 na podstawie dzieła niderlandzkiego malarza z XVI wieku, Martina de Vosa (1532–1603).

Źródła historyczne potwierdzają, że wizerunek Najświętszej Maryi Panny początkowo wisiał w niszy po wewnętrznej stronie bramy, a później w samej bramie urządzono kaplicę. Gdy obok bramy karmelici bosi wznieśli kościół św. Teresy i założyli klasztor, objęli opiekę nad tym obrazem.

Z czasem brama obronna praktycznie przestała pełnić funkcje militarne, natomiast coraz wyraźniej stawała się sercem Wilna – duchowym, a nie strategicznym.

Dwa narody przy jednej Matce

Historyk Rolandas Gustaitis zwraca uwagę, że o wyjątkowym znaczeniu obrazu ostrobramskiego świadczy fakt, iż nawet w XXI wieku pozostaje on przedmiotem badań naukowych. Wymienia między innymi dwie ważne publikacje, które ukazały się w Wilnie: książkę litewskiej historyk sztuki dr Tojany Račiūnaitė Vizijos ir atvaizdai: basųjų karmelitų palikimas (Wizje i wizerunki: dziedzictwo karmelitów bosych) oraz dwujęzyczne opracowanie zmarłej niedawno polskiej badaczki prof. Marii Kałamajskiej-Saeed, Ostra Brama w Wilnie. Aušros Vartai Vilniuje – jej drugie, poszerzone wydanie ukazało się już po śmierci autorki, w 2024 roku.

Rolandas Gustaitis podkreśla, że kult Matki Bożej Ostrobramskiej jest duchowym mostem łączącym dwa narody, choć w burzliwych dziejach bywało, że ten most zamieniał się w mur:

„Kult Matki Bożej Ostrobramskiej stał się duchowym mostem łączącym oba narody, choć w biegu historii ów most nieraz zamieniał się w mur. Wizerunek Bogurodzicy, umieszczony w Ostrej Bramie i szybko słynący łaskami, stał się najważniejszym religijnym symbolem Wilna, a wieść o nim szybko rozeszła się po całej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W XVII–XVIII wieku ani polska, ani litewska tożsamość narodowa nie była jeszcze ukształtowana w takim stopniu jak w epokach późniejszych, dlatego kult Matki Bożej Ostrobramskiej był postrzegany jako duchowe centrum wspólnoty katolickiej Rzeczypospolitej, miejsce modlitwy ludzi różnego pochodzenia – Polaków, Litwinów i innych”.

Co ciekawe, wizerunek opiekujący się miastem miał być równocześnie surowy wobec najeźdźców. W książeczce wydanej w 1761 roku przez wileńskiego karmelitę o. św. Grzegorza Hilariona opisano nie tylko doznane ła­ski, ale również niezwykłe wydarzenia innego rodzaju – kary, jakie Najświętsza Maryja Panna wymierzała złoczyńcom próbującym zbezcześcić cudowny obraz lub święte miejsce. Charakterystyczne jest, że zawsze byli to okupanci – Szwedzi lub Rosjanie. A zatem w XVII–XVIII wieku Ostra Brama była przestrzenią łączącą, a nie dzielącą narody.

Po upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów w 1795 roku zarówno Litwa, jak i większa część ziem polskich znalazły się w granicach Imperium Rosyjskiego. Katolickie sanktuaria nabrały nowego znaczenia – symboli oporu narodowego. Dla Polaków Ostra Brama stała się znakiem cierpienia i wytrwałości narodu, symbolem porównywanym z Jasną Górą i traktowanym jako część duchowej tożsamości. Dla Litwinów, zwłaszcza w okresie odrodzenia narodowego pod koniec XIX wieku, Matka Boża Ostrobramska stała się opiekunką Litwy i strażniczką narodu.

Oba narody łączyło to, że w jednym świętym wizerunku dostrzegały znak wiary, lecz jego interpretacja była różna: Polacy widzieli w nim znak polskości, Litwini – symbol umacniania litewskości. W XIX wieku Ostra Brama stała się zarówno polskim, jak i litewskim symbolem walki o wolność i państwowość.

Innym wspólnym doświadczeniem obu narodów były liczne zsyłki i emigracje. W tym kontekście sanktuarium ostrobramskie jawiło się jako symbol utraconej ojczyzny. Wystarczy przypomnieć inwokację z Pana Tadeusza Adama Mickiewicza, tułacza cierpiącego na emigracji w Paryżu, zawierającą jedne z najsłynniejszych słów w literaturze polskiej:

„Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie…”.

Poeta wzywał Matkę Bożą, która „broni Częstochowy” i „świeci w Ostrej Bramie”, prosząc, by choć myślą mógł powrócić do ojczyzny.

Międzywojnie i czasy okupacji 

Po I wojnie światowej Wilno znalazło się w granicach państwa polskiego, co znacząco wpłynęło na stosunki polsko-litewskie. Dla Polaków Ostra Brama była jednym z najważniejszych symboli „polskiego Wilna”. Dla Litwinów obraz Matki Bożej z Ostrej Bramy stawał się ikoną utraconej stolicy, co znalazło odbicie w pieśniach, modlitwach i poezji: proszono w nich Maryję, aby „zwróciła Wilno”.

Rolandas Gustaitis przypomina dramatyczny moment: gdy 2 lipca 1927 roku obraz został intronizowany nowymi koronami pobłogosławionymi przez papieża Piusa XI, a Matce Bożej Ostrobramskiej nadano tytuł Matki Miłosierdzia, uroczystości koronacyjne odprawiane przy wileńskiej katedrze przez kard. Aleksandra Kakowskiego miały charakter dwunarodowy, lecz już w pełni oddzielony – polskie obchody odbywały się przy katedrze, natomiast msza święta dla Litwinów została odprawiona oddzielnie, przy kościele św. Jerzego. Sanktuarium, które niegdyś jednoczyło oba narody, stało się obszarem politycznych napięć, choć pobożność religijna pozostawała szczera po obu stronach.

Po II wojnie światowej, w okresie okupacji sowieckiej, wolność religijna była poważnie ograniczona, lecz kult ostrobramski przetrwał. Sanktuarium stało się znakiem oporu wobec władzy sowieckiej i symbolem niezłomności wiary. Nabożeństwa częściej odbywały się w języku polskim, jednak litewscy kapłani odprawiali msze także po litewsku, by podtrzymać tożsamość narodową. W tym czasie wierni obu narodów jednoczyli się – nie poprzez narodowość, lecz poprzez wiarę i wspólny los w warunkach represji.

Sanktuarium, które żyje

Dziś Ostra Brama to nie tylko zabytek i historyczny symbol, ale przede wszystkim żyjące sanktuarium. Ksiądz prałat Kęstutis Latoža, proboszcz kościoła pw. św. Teresy i rektor Kaplicy Ostrobramskiej w Wilnie, opowiada o intensywnym rytmie życia tego miejsca:

„Nasz rytm jest dość intensywny, szczególnie przed odpustem Matki Miłosierdzia, który niedawno się zakoń­czył. Teraz jest czas podsumowań – co się udało, co trze­ba poprawić. Zawsze patrzymy też w przyszłość: co można jeszcze udoskonalić”.

Ostra Brama i sąsiadujący z nią kościół św. Teresy tworzą jedną całość duszpasterską.

„Jest to parafia dwujęzyczna – wszystko jest dwujęzyczne. Duszpasterstwo do południa koncentruje się wokół sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej, po południu więcej jest typowych zajęć parafialnych – chrzty, śluby, pogrzeby, odwiedziny chorych. Jesteśmy i sanktuarium, i zwyczajną parafią, gdzie toczy się codzienne życie wiernych” – wyjaśnia proboszcz.

Msze święte w kaplicy Ostrej Bramy i w kościele św. Teresy sprawowane są zarówno po litewsku, jak i po polsku, a w czasie odpustu – dla pielgrzymów z różnych krajów – również w innych językach.

W ostatnich latach w sanktuarium dokonano kilku ważnych dzieł. Jednym z nich jest odtworzenie ołtarza Dzieciątka Jezus w kościele św. Teresy.

„Z badań źródeł i fresków wynikało, że powinien to być ołtarz Dzieciątka Jezus, choć z czasem nazywano go różnie. Wiedzieliśmy z opisów, że na ołtarzu znajdowała się figurka Dzieciątka, jak marionetka – po pociągnięciu za sznureczek poruszała rękami i głową. Przyciągało to tłumy ludzi i uchodziło za szczególnie czczony, cudowny ołtarz”.

Stara figurka trafiła przed dwustu laty do karmelitanek w Krakowie. Tamtejsze zakonnice przechowywały ją jako cenną relikwię. Poszukiwania prowadzone przez litewskich historyków sztuki ujawniły, że jest to znane dziś na całym świecie Dzieciątko Jezus z Pragi, którego kult rozprzestrzenił się później w wielu krajach. „Dopiero niedawno dowiedzieliśmy się, że słynne praskie Dzieciątko Jezus pochodzi z Wilna!” – mówi ksiądz proboszcz. W Wilnie wykonano więc kopię tej figurki – zakupiono ją w Pradze, przygotowano specjalny tron, szaty i zabezpieczenie. Ołtarz odtworzono według dawnych planów, a po kilku latach prac został on uroczyście poświęcony w drugi dzień Bożego Narodzenia 2024 roku.

Drugim ważnym dziełem było odtworzenie klasztornego ogrodu karmelitów, który po kasacie klasztoru w XIX wieku praktycznie zniknął. Ziemia była zasypana gruzem budowlanym nawet na trzy metry w głąb. Po długich badaniach archeologicznych ogród przywrócono zgodnie z dawnymi planami. 

Trzecie trwające dzieło to restauracja wielkich organów w kościele św. Teresy. „Już częściowo powróciły z pracowni i podczas ostatniego odpustu brzmiały – jeszcze nie w pełni, ale jednak. Prace nadal trwają, lecz organy są już używane” – mówi proboszcz.

Cuda i wota 

Historia Ostrej Bramy jest nierozerwalnie związana z cudami i wotami. Najstarsze znane źródła wymieniają liczne łaski otrzymywane za wstawiennictwem Maryi. Pierwszy udokumentowany cud pochodzi z 1671 roku: dwuletnie dziecko spadło z drugiego piętra na kamienny bruk. Rodzice modlili się do Matki Bożej Ostrobramskiej – nazajutrz dziecko było całkowicie zdrowe. „Rodzice w podziękowaniu ofiarowali drewniane wotum, które niestety spłonęło podczas pożaru drewnianej kaplicy. Wilno paliło się trzy razy – część dawnych wotów przepadła” – opowiada monsinior.

Jednym z cudów, który mocno zapisał się w pamięci wiernych, było ocalenie obrazu podczas pożaru w 1711 roku: „Jeden z młodych zakonników wyniósł obraz z płonącej kaplicy. Później uznano to za cud, bo ikona jest bardzo ciężka – malowana na dziewięciu dębowych deskach – i jednej osobie nie sposób jej udźwignąć”.

W kronikach wspomina się także o cudownej ochronie miasta przed pożarem w 1726 roku, kiedy ogień, idący od strony ulicy Zamkowej, zatrzymał się przy kościele św. Teresy. Tradycja spisywania cudów z czasem osłabła, ale dziś znów jest odnawiana. Podczas ostatnich odpustów postanowiono na nowo zbierać świadectwa łask. W ciągu minionych odpustów zarejestrowano trzydzieści nowych cudów.

Szczególnym językiem wdzięczności są wota. Nimi są pokryte ściany kaplicy Ostrobramskiej – znakami wdzięczności składanymi przez wiernych za doznane za wstawiennictwem Matki Miłosierdzia łaski: uzdrowienie z ciężkiej choroby, ocalenie z niebezpieczeństwa czy trudnej sytuacji życiowej. Zachowała się jedynie część wotów przynoszonych przez pielgrzymów przez trzy stulecia – ich składanie rozpoczęto już w XVII wieku. Jedne wota zostały zniszczone w pożarach, które wielokrotnie pustoszyły Wilno, inne przetopiono i wykorzystano do dekoracji ścian kaplicy i ołtarza.

Najstarsze obecnie zachowane w kaplicy wotum datowane jest na 1802 rok. Co ciekawe, pod obrazem Matki Bożej znajduje się także duże wotum w kształcie półksiężyca z napisem w języku polskim i datą 1849. Zachowała się jedynie część wotów przynoszonych przez pielgrzymów przez trzy stulecia – ich składanie rozpoczęto już w XVII wieku. Jedne wota zniszczyły pożary, inne przetopiono i wykorzystano do ozdobienia ścian kaplicy i ołtarza.

„Wota otrzymujemy niemal co tydzień – są przechowywane w skarbcu za obrazem albo umieszczane na specjalnej tablicy przy wejściu do kaplicy. Mamy osobę odpowiedzialną za ich ewidencję. Kiedyś liczono je w tysiącach, dziś wciąż przybywają nowe: serduszka, krzyżyki, różańce, obrączki, korale…” – wylicza proboszcz.

Wśród wotów są rzeczy bardzo proste i bardzo cenne – każda z nich kryje konkretną historię człowieka. Monsinior Latoža wspomina m.in. młode małżeństwo z Moskwy, które przyjechało złożyć wotum w kształcie serca: „Żona chorowała na raka. Dowiedzieli się o Ostrej Bramie, modlili się do Matki Bożej. Kobieta wyzdrowiała. Przyjechali tu tylko po to, by podziękować i ofiarować wotum”.

Matka Boża Ostrobramska jest bliska także prawosławnym:

„Przyjmowaliśmy uchodźców z Ukrainy – opowiadali, że dobrze znają ten wizerunek, że mają go w domach, w sklepikach z dewocjonaliami. Ikona Matki Miłosierdzia jest czczona nie tylko przez katolików. Prawosławni również przychodzą tu się modlić” – mówi proboszcz.

Złote korony wdzięczności

Korony Matki Bożej z Ostrej Bramy mają własną skomplikowaną historię.

„Te, którymi ukoronowano obraz w 1927 roku, zaginęły – do dziś nie wiadomo dokładnie, w jakich okolicznościach. Badacze przypuszczają, że mogły zostać zdjęte i ukryte w niespokojnych latach międzywojnia, gdy obawiano się kradzieży. 

Dziś mamy koronę, która w pewnym sensie przywraca historyczną ciągłość. Podczas wizyty papieża Franciszka z votów ofiarowanych przez wiernych wykonano nową, złotą koronę. W Ostrej Bramie istniała tradycja wytwarzania przedmiotów liturgicznych właśnie z votów – nawet metalowe dekoracje ścian kaplicy powstały z przetopionych darów. Z votów wykonywano także puszki, naczynia liturgiczne i inne przedmioty o trwałej wartości sakralnej.

Do tej tradycji powróciliśmy: wierni ofiarowują obrączki ślubne i inne cenne dary. Zamknięcie ich w szufladzie byłoby pozbawione sensu – chcieliśmy, aby te dary «pracowały». Dlatego wszystko skrupulatnie zinwentaryzowaliśmy, przetopiliśmy, oczyszczając złoto aż do próby 999 i wykonaliśmy nową koronę. Złotnicy stworzyli ją według wzoru starej korony.

Papież Franciszek pobłogosławił nową koronę i została ona uroczyście nałożona. Dziś marzymy, by odtworzyć także drugą koronę – tak, aby w 2027 roku, w setną rocznicę koronacji, można było w pełni przywrócić ciągłość tradycji. Wszystko to czynione jest z miłości do Maryi, z czci dla Matki Bożej – aby otrzymała to, co najcenniejsze.

W nadchodzącym roku czeka nas wyjątkowo ważne wydarzenie: pod koniec września w Wilnie zbiorą się rektorzy wszystkich europejskich sanktuariów maryjnych. Każdego roku konferencje i zjazdy odbywają się w innym kraju, a w 2026 roku zaszczyt przyjęcia uczestników przypadnie właśnie nam – będzie to wydarzenie wielkie i wyjątkowej rangi. Mamy plany, ale najważniejsze, by nasze plany zgadzały się z planami Boga” – uśmiecha się proboszcz.

[restrict]

Wilno – miasto miłosierdzia

Perspektywę naukowców i duszpasterzy uzupełnia spojrzenie przewodniczki po Wilnie, Rity Gvazdaitytė, która od lat oprowadza pielgrzymów i turystów po świętych miejscach miasta.

„Myślę, że kiedy człowiek po raz pierwszy przybywa do Wilna i widzi Ostrą Bramę, zaskakuje go, że jest ona taka mała, bardzo przytulna. I że do Matki Bożej można podejść tak blisko – naprawdę jest na wyciągnięcie ręki”.

Rita przyznaje, że dla wielu osób bycie w Ostrej Bramie jest wręcz kwestią honoru.

„Nie wyobrażam sobie grupy z Polski, która nie chciałaby tu być. Jeśli to pielgrzymka, zwykle proszą o mszę świętą – własną albo dołączają do parafialnej. Jeśli to grupa turystyczna, to i tak uważają, że trzeba przejść przez Ostrą Bramę, przynajmniej na chwilę się zatrzymać”.

Msze święte w kaplicy Ostrej Bramy – jak mówi – mają swój ustalony rytm:

„Codziennie o 9.00 jest msza po litewsku, o 10.00 po polsku. W sezonie program bywa zdominowany przez msze po polsku, bo przyjeżdża bardzo dużo pielgrzymek z Polski. Ale są też msze po litewsku i w innych językach”.

Zaskakuje także świadomość, że to naprawdę brama.

„Dla wielu jest odkryciem to, że nazwa «Ostra Brama» nie jest metaforą, tylko dosłownie oznaczała bramę wjazdową do miasta. Kiedy uświadamiają sobie, że Matka Boża czuwa właśnie nad tym przejazdem, że wjeżdżało się do Wilna pod Jej spojrzeniem, robi to duże wrażenie”.

Najważniejsze jednak, zdaniem Rity, jest doświadczenie bliskości:

„Każdy ma swoje przeżycia, ale wielu mówi, że tutaj czuje się jak dziecko przytulone przez Matkę Bożą – niezależnie od wieku. Jeden przychodzi się wypłakać, drugi – poprosić, trzeci – po prostu posiedzieć w ciszy. Bieda nie zna narodowości ani wieku”.

Rita nazywa Wilno „miastem miłosierdzia”. Ma ku temu mocne argumenty:

„W Ostrej Bramie czcimy Matkę Bożą Miłosierdzia, a niedaleko, przy ulicy Dominikańskiej, znajduje się sanktuarium Jezusa Miłosiernego z oryginalnym obrazem «Jezu, ufam Tobie», który po raz pierwszy został publicznie wystawiony właśnie w kaplicy Ostrej Bramy”.

„Często mówię pielgrzymom: najpierw Matka Miłosierdzia, która niejako przekazuje światu swego Syna, a potem Jezus Miłosierny. To nie przypadek, że te dwa sanktuaria są tak blisko siebie” – dodaje przewodniczka.

„Kościół otwarty 24/7”

Choć kaplica nad bramą jest zamykana na noc, sam wizerunek Matki Bożej pozostaje widoczny z ulicy.

„Wieczorem, kiedy idzie się ulicą, ma się wrażenie, że Matka Boża czuwa nad miastem i nad każdym przechodniem. Czasem mówi się, że to kościół otwarty 24/7, z najpiękniejszym sklepieniem niebieskim, bo pod gołym niebem” – mówi Rita.

Wzruszające są proste gesty: ludzie żegnający się, przechodząc pod bramą, krótkie westchnienia, chwila milczenia.

„Najpiękniejszy obrazek, jaki widziałam, to dwóch chłopców jadących na rowerach. Gwałtownie zahamowali, przeżegnali się przed obrazem i dopiero pojechali dalej. Chłopcy może z siódmej klasy… Takie sceny zostają w pamięci”.

Dawniej na schodach prowadzących do kaplicy widać było ślady kolan pielgrzymów chodzących na klęczkach. Dziś schody są nowe, ale tradycja pozostała:

„Do dziś można zobaczyć osoby, które wchodzą po schodach na kolanach, na każdym stopniu odmawiając modlitwę”.

Odpust Opieki Matki Miłosierdzia – serce roku

Najważniejszym wydarzeniem w kalendarzu sanktuarium jest odpust Opieki Matki Miłosierdzia, obchodzony w listopadzie. Jego geneza sięga początków XVIII wieku, kiedy papież ogłosił specjalną bullę dotyczącą tego święta.

„Przygotowanie do odpustu trwa wiele tygodni – mówi proboszcz. – W osiem dni odpustu odprawiamy dziewięć mszy dziennie, w różnych językach. Zjeżdżają się księża, zakonnicy, licznie przybywają pielgrzymi. Ulice bywają pełne, niektóre msze odprawia się na zewnątrz”.

Proboszcz, który z Ostrą Bramą związany jest od czterdziestu lat, bo jako student śpiewał w chórze kościelnym, pamięta także odpusty z czasów sowieckich, kiedy nie wolno było odprawiać mszy na ulicy.

„Wtedy okna kaplicy musiały być zasłonięte, żeby liturgia nie była widoczna od strony ulicy. A jednak ludzie przychodzili. Sanktuarium żyło”.

Miejsce pojednania i nadziei

Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości w 1990 roku Ostra Brama znów stała się znakiem odrodzenia – zarówno religijnego, jak i narodowego. Dziś do kaplicy przychodzą Litwini i Polacy, mieszkańcy Wilna i pielgrzymi z całego świata, katolicy, prawosławni.

Rolandas Gustaitis zauważa, że w naszych czasach Ostra Brama pełni szczególną misję:

„To miejsce wspólnej modlitwy i dialogu. Świątynia, która kiedyś stawała się areną sporów, dziś coraz wyraźniej staje się symbolem pojednania. Ostra Brama przypomina, że wiara może być potężnym źródłem pojednania narodów i budowania wspólnej pamięci, nawet po łańcuchu konfliktów”.

Rita Gvazdaitytė dodaje z perspektywy przewodniczki:

„Niezależnie od tego, skąd ktoś przyjeżdża – z Polski, Litwy, Ukrainy, z drugiego końca świata – w oczach ludzi widać to samo: pragnienie spotkania z Matką, która słucha. To naprawdę jest Matka wszystkich dzieci”.

A proboszcz Kęstutis Latoža podsumowuje:

„Są ludzie, dla których to miejsce jest jedynym punktem oparcia – jedynym miejscem, gdzie znajdują pociechę, siłę, nadzieję. Jestem przekonany, że Ostra Brama nie straciła swej aktualności. Wręcz przeciwnie – im bardziej świat się globalizuje, tym bardziej potrzebujemy takich punktów, które przypominają o tym, co nieprzemijające”.

Ostra Brama – brama dawnego miasta – pozostaje otwarta. Dla pielgrzymów, dla szukających, dla zagubionych. W jej centrum, pośród gwaru ulicy, wciąż rozbrzmiewa ciche zawołanie:

„Matko Miłosierdzia, pod Twoją obronę uciekamy się…”.

[/restrict]

Agnieszka Skinder – redaktorka telewizji BMTV oraz współpracowniczka „Kuriera Wileńskiego”, przewodniczka po Wilnie.

Tekst pochodzi z portalu https://krolowa.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *